|
26.05.2011 :: 16:46
Polska
Jak zwykle byla cudowna - sloneczko, dobra pogoda, dobre jedzenie, dobre towarzystwo. I cala ta pozytywna energia i milosc, ktora szla w moja strone - nie do opisania!
Bilans natomiast wykazuje sie tak, ze ja przytylam dwa kilo od tych wszystkich pysznosci, a Krzysztof dwa kilo podczas mojej nieobecnosci stracil...
Komentuj (3)
12.05.2011 :: 20:11
Majorka
To byl kolejny punkt na mapie, ktory udalo nam sie odhaczyc. Fantastyczne miejsce i cudowna wyspa, ktora oferuje wypoczynek dla kazdego. Aktywny dla rowerzystow, piechurow i nurkow; i pasywny, dla tych, ktorzy wola zazerac sie smazonym angielskim(!) sniadankiem i przysmazac swoje blade cialka na plazy.
My bylismy chyba gdzies posrodku, korzystajac z trzydziesto-stopniowego slonca (Krzysztof oczywisce pod oslona parasola), niebieskiej wody w morzu i zimnych drinkow przy basenie, ale takze wybierajac sie w podroz na drugi koniec wyspy do zapierajacych dech w piersi klifow i skal. Na szczescie posiadajac wytrawnego kierowce, ktoremu niegrozne byly sto-osiemdziesiecio-stopniowe zakrety na zboczu ponad tysiac-metrowych gor. Ktory jednak, po raz pierwszy byl tak wycienczony, ze chcial sie polozyc spac skoro polnoc.
Pozostajac w resorcie turystycznym, nie udalo nam sie tylko doswiadczyc wytrawnej lokalnej kuchni, za co, na szczescie, nadrobilo niekonczace sie nigdy zycie nocne (najciszej bylo o jedenastej rano, kiedy chyba nawet najtrwalsi bywalcy kladli sie spac).
Az smutno bylo wracac do pietnastostopniowego Londynu, chmurek i zgielku ulicznego. No coz, pozostaje jedynie pomarzyc, ze uda sie tam wrocic jeszcze raz (najlepiej wkrotce!).
Komentuj (0)
15.04.2011 :: 19:59
Pozamiatane
Jak kazdy rozdzial w zyciu, tak i moj rozdzial podrozowania z sympatycznymi emerytami brytyjskimi wydaje sie dobiegac zamkniecia. Plan na przyszly rok obejmuje prace na pelen etat i powrot na studia, ktory, z powodow finansowych, jest jeszcze niepotwierdzony.
Jesli ktos chcialby mnie zasponsorowac, chetnie czekam na kontakt :)
Komentuj (3)
15.04.2011 :: 19:51
Transformacja
Wczoraj, zupelnie nieswiadomie, przed przejsciem przez ulice spojrzalam najpierw w prawo, a potem w lewo... W nocy snilam po angielsku, a teraz pije herbate z mlekiem... Juz sama siebie nie poznaje...
Komentuj (1)
31.12.2010 :: 19:29
Udalo sie!
Udalo sie! Udalo sie doleciec - pomimo tego, ze dzien przed moim lotem dziewiecdziesiat procent lotow Easyjet zostalo odwolanych z lotniska Gatwick z powodu sniegu. Pomimo tego, ze w dniu mojego wylotu lotnisko w dalszym ciagu nie przyjmowalo lotow przed dziesiata trzydziesci, a moj lot byl o siodmej. Pomimo tego, ze pociagi jadace na lotnisko mialy nie dzialac z powodu oblodzenia, a kolejki na loty mialy byc parogodzinne - udalo sie dotrzec do bramki. I z jedynie godzinnym opoznieniem udalo sie opuscic ziemie w stone Krakowa.
Udalo sie rowniez wrocic, bez problemow i opoznien, do Anglii, w ktorej juz zupelnie zapomniano o ostrej zimie, ktora uderzyla tydzien wczesniej.
Jedyne co sie nie udalo, to pozostac zdrowym w Krakowie, ale to i tak nie przeszkodzilo w zobaczeniu rodzinki. Czasami nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo za nimi tesknie, tylko po to, zeby zdac sobie z tego sprawe, w takich wlasnie momentach.
Dlatego wszystkim w nowym roku 2011 zycze, zeby byli swiadomi szczescia, ktore ich otacza. A do tego - zdrowia, zdrowia, zdrowia!
Komentuj (1)
05.11.2010 :: 16:44
Swieta - w pazdzierniku??
Dzieki nieustannym reklamom swiatecznym radiowo - telewizyjno - internetowym, jak i centrum ogrodniczemu na przeciwko nas, ktore ozdoby swiateczne rozwiesilo w pazdzierniku(!), zrobilam juz prawie wszystkie zakupy na gwiazdke. Tak, zeby sie nie spoznic... Teraz jeszcze tylko nie musiec znowu zostawic torby na lotnisku i wszystko bedzie dobrze.
Komentuj (0)
05.11.2010 :: 16:37
Lake District




Pozostaly tylko fantastyczne wspomnienia sikania pod kamieniem, jedzenia kanapek w ulewie i robienia zdjec, kiedy padal na nas grad. Fantastyczny weekend!
Komentuj (0)
22.10.2010 :: 19:11
Mala dziewczynka sciaga obrus
Od ponad roku jest sie na tym swiecie,
a na tym swiecie nie wszystko zbadane
i wziete pod kontrole.
Teraz w probach sa rzeczy,
ktore same nie moga sie ruszac.
Trzeba im w tym pomagac,
przesuwac, popychac,
brac z miejsca i przenosic.
Nie kazde tego chca, na przyklad szafa,
kredens, nieustepliwe sciany, stol.
Ale juz obrus na upartym stole
- jezeli dobrze chwycony za brzegi -
objawia chec do jazdy.
A na obrusie szklanki, talerzyki,
dzbanuszek z mlekiem, lyzeczki, miseczka
az trzesa sie z ochoty.
Bardzo ciekawe,
jaki ruch wybiora,
kiedy sie juz zachwieja na krawedzi:
wedrowke po suficie?
lot dookola lampy?
skok na parapet okna, a stamtad na drzewo?
Pan Newton nie ma jeszcze nic do tego.
Niech sobie patrzy z nieba i wymachuje rekami.
Ta proba dokonana byc musi.
I bedzie.
Z tomiku poezji Wislawy Szymborskiej, 'Chwila'.
Komentuj (1)
12.10.2010 :: 19:11
Wielka Brytania
Jako, ze nawiedzili nas Panstwo Nowakowie wybralismy sie na krajoznawcza wycieczke po Wielkiej Brytanii.
I tak doswiadczylismy sil odsrodkowych wiekszych niz austronauci na kolejkach parku rozrywki w Alton Towers, pospacerowalismy w Bristolu, plywalismy w basenie termalnym ustytuowanym na dachu lazni rzymskich w Bath, nakupowalismy sera w Cheddar i pojechalismy nad Ocean, ktorego nie bylo (...) w Weston Super Mare.
Tak, to byl udany weekend.
Komentuj (0)
28.09.2010 :: 21:55
Obudzilam sie dzisiaj z mysla, ze nie musze po raz pierwszy od dziesieciu dni wstawac o szostej rano i podrozowac siedemset kilometrow autokarem. I bardzo mi sie to podobalo.
Komentuj (0)
|